Feliksa Boronia pielgrzymka do historii
nakładem autoraII
Rok wydania: 2020
ISBN: 978-83-951853-4-2
Oprawa: twarda
Ilość stron: 180
Wymiary: 230 x 205
Dostępność: Dostępna za 3-5 dni
49.90 zł
Bogato ilustrowana historia życia Feliksa Boronia - podkrakowskiego XIX-wiecznego szlachcica znanego z zamiłowania do pieszych pielgrzymek, w tym udanej wyprawy do Rzymu i Palestyny.
Tak o książce pisał sam autor we wstępie:
Opowiadanie to jest po części biografią prostego włościanina z okolic Krakowa. Bohater nasz urodził się 27 marca 1802 roku, czyli w osiem lat po wybuchu powstania kościuszkowskiego. Przeżył całe dzieje Rzeczypospolitej Krakowskiej. Własnymi oczyma oglądał wydarzenia 1846 roku, ale w powstaniu krakowskim udziału chyba nie brał. Głęboko religijny, chadzał po odpustach, wiele razy brał udział w pielgrzymce do Częstochowy. W 1861 r. podjął wreszcie ryzyko pieszej wędrówki do Rzymu, a kiedy ta się niespodziewanie powiodła, dotarł do Palestyny.
Biografia, którą chciałbym tu odtworzyć, jest w pełni autentyczna. Jest to jednak coś więcej niż opowiadanie o życiu i podróżach prostego wędrownika; idzie w nim bowiem o konfrontację tego, co Boroń wiedział, zrozumiał i zapamiętał, z tym, co na drogach, które w czasie swych wędrówek przemierzył, ujrzeć mógł. Na pytanie, czy Feliks Boroń był postacią wyjątkową, odpowiedzieć należy: nie. Lubił wędrować. A poza tym był to typ włościanina polskiego, taki, jakich nieraz malował Matejko na dalszych planach swych wielkich scen dziejowych. Nie tak bohaterski jak Bartosz Głowacki, nie przepełniony zapiekłym poczuciem krzywdy społecznej jak Jakub Szela. Nie nadto pracowity, ale przywiązany do swoich stron rodzinnych. Tradycjonalista, ale bardzo ciekaw świata i ludzi. Jeden z tych, co byli solą tej ziemi.
Tak o książce pisał sam autor we wstępie:
Opowiadanie to jest po części biografią prostego włościanina z okolic Krakowa. Bohater nasz urodził się 27 marca 1802 roku, czyli w osiem lat po wybuchu powstania kościuszkowskiego. Przeżył całe dzieje Rzeczypospolitej Krakowskiej. Własnymi oczyma oglądał wydarzenia 1846 roku, ale w powstaniu krakowskim udziału chyba nie brał. Głęboko religijny, chadzał po odpustach, wiele razy brał udział w pielgrzymce do Częstochowy. W 1861 r. podjął wreszcie ryzyko pieszej wędrówki do Rzymu, a kiedy ta się niespodziewanie powiodła, dotarł do Palestyny.
Biografia, którą chciałbym tu odtworzyć, jest w pełni autentyczna. Jest to jednak coś więcej niż opowiadanie o życiu i podróżach prostego wędrownika; idzie w nim bowiem o konfrontację tego, co Boroń wiedział, zrozumiał i zapamiętał, z tym, co na drogach, które w czasie swych wędrówek przemierzył, ujrzeć mógł. Na pytanie, czy Feliks Boroń był postacią wyjątkową, odpowiedzieć należy: nie. Lubił wędrować. A poza tym był to typ włościanina polskiego, taki, jakich nieraz malował Matejko na dalszych planach swych wielkich scen dziejowych. Nie tak bohaterski jak Bartosz Głowacki, nie przepełniony zapiekłym poczuciem krzywdy społecznej jak Jakub Szela. Nie nadto pracowity, ale przywiązany do swoich stron rodzinnych. Tradycjonalista, ale bardzo ciekaw świata i ludzi. Jeden z tych, co byli solą tej ziemi.
Klienci, którzy oglądali tą książkę oglądali także: